Pomógł: 48 razy Wiek: 55 Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 2635 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-05-13, 07:22
Maciek napisał/a:
Więc jakie jest zalecane ? Pytam poważnie z perspektywy amatora, który to w najbliższej przyszłości przećwiczy
Ja ten rysunek zrozumiałem w ten sposób, że lepiej gościa "podnieść" z wody przy wykorzystaniu kolumny silnika, niż zmuszać go do ekwilibrystyki z liną uciekającą pod dno jednostki...
Pomógł: 64 razy Dołączył: 13 Mar 2005 Posty: 3576 Skąd: Opole
Wysłany: 2009-05-13, 18:48
Po silniku się nie wspinałem, więc trudno mi o tej metodzie rzec. Ale wspomniałem tutaj o tej podwiązanej linie, bo to robiłem. I jak Jurmak był i wspomniał: "...lepsze podparcie, nawet "uciekające" pod dno, niż żadne". I jeśli lina ta założona będzie o względnie odpowiedniej długości, tak aby ten "stopień" przy lustrze wody na przeciętnej łódeczce był, to pod dnem stopa nie wyląduje. Tak czy też inaczej - mniejsza to "ekwilibrystyka" będzie, niż próba podciągnięcia się na tą samą burtę tylko samymi rękoma.
fał grota przyczepiłem do noku bomu aby go dodatkowo wzmocnić, przyczepiłem talie grota 'do góry nogami', do dyspozycji miałem ślizgowe koło ratunkowe, które posłużyło jako pas ratunkowy dla poszkodowanego, wypchnąłem bom za burtę i po wpasowaniu się symulanta w koło wyciągnąłem go do wysokości relingów.
Poniżej dwa zdjęcia z "żaglem" do wciągania ratowanego na pokład.Patent jak się wydaje powinien być skuteczny
Dobra rzecz. Robiłem taki trening na normalnym żaglu i ilość wody jaka się może zgromadzić we fałdzie sztaksla tylko odpiętego od sztagu obciąża żagiel do tego stopnia, że zaczyna się pruć na stójkach. Nie chodzi o żagiel, ale w sytuacji krytycznej ofiara może znaleźć się na powrót we wodzie.
Poza tym akcja na foto jest przeprowadzana w miejscu gdzie obecność żagla nie wpływa na możliwości manewrowe jachtu i zdolność do udzielenia pomocy ze strony załogi. Gdyby żagiel był spuszczony do wody w części dziobowej, manewrowość jachtu i możliwości załogi byłyby ograniczone.
Jeszcze jeden "patent " ktory podpatrzylem u Szwedow - linki relingu sa napinane z koszem rufowym nie tak jak u nas przy pomocy sciagaczy,tylko przy pomocy juzingu.
W krytycznej sytuacji,gdy potrzebujemy kogos wciagnac na poklad,wystarczy przeciac juzing.
Mietku, ten patent jest stary jak swiat W mojej mlodosci wiekszosc jachtow mialo
relingi napinane tarlepami i jak wiesz ja tez stosuje to do dzis.
Wszysykim armatorom polecam drabinke skladana na rufie. To wiele nie kosztuje,
moja w pozycji rozlozonej ma dolny stopiem ok 20 cm pod lustrem wody. Poniewaz czesto plywam sam probowalem wchodzic po sykulowanym wypadnieciu ( z szelkami)
i robie to bez problemu. Gorzej byloby gdybym wypadl z dziobu wpiety w lifeline bo
stojki przeszkadzalyby w przemieszczeniu w rejon rufy. Slyszalem ze jest jakis patent pozwalajacy omijanie przeszkod, moze ktos wie jak to wyglada ?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum