SailForum - forum żeglarskie
  Regulamin    FAQ    Szukaj    Użytkownicy    Grupy       Rejestracja    Zaloguj

sailforum.pl


Poprzedni temat «» Następny temat
Karaluchy na jachcie.
Autor Wiadomość
Ania z Berga 
Wioślarz



Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 13 Sty 2010
Posty: 27
Wysłany: 2010-02-08, 22:40   Karaluchy na jachcie.

Karaluchy na jachcie.(błe)

Zawsze myślałam, że to problem zaniedbanych jachtów. Okazało się, że to problem jachtów długo przebywających na południu.
Nasz kłopot z tym robactwem zaczął się na Wyspach Kanaryjskich w 2007roku i zakończył na też na Kanarach, ale w 2008 roku!

Karaluchy albo nabywa się wraz z zakupami albo same włażą na jacht. W 2007 roku na Gran Canarii był prawdziwy "wysyp" cucarach'ów.
Jak już są na jachcie, to początkowo pojawiają się sporadycznie w kambuzie, bakistach z jedzeniem, a na koniec mnożą się na potęgę i właściwie można je znaleźć wszędzie. W ciągu życia samica może złożyć do 70 kokonów. Larwy opuszczają je w optymalnych warunkach(temp.27°- 28°C) – już po 34 dniach.
Próbowaliśmy przeróżnych środków:
-spray'e - w "una secunda" zabijają robaka-ale tylko tego napotkanego, a co z reszą siedzącą w zęzie i rozmnażającą się ?!
-świece "dymne" - niestety nieskuteczne w "południowych" temperaturach... za to pięknie pokrywają wnętrze jachtu "szarą mgiełką" pyłu.
Słowem sami się gazowaliśmy, a robactwo dalej odbierało apetyt.
Najgorzej było "z nimi" na Balearach, po naszym powrocie z Ameryki Południowej - gorąco w jachcie, dużo jedzenia (bo i sporo załogi)-raj dla każdego karalucha-tylko się mnożyć - więc co się dziwić, że się mnożyły jak szalone! Właściwie powrót Bergiem do Polski powstał "dzięki" ich obecności - stwierdziliśmy, że "weźmiemy" je mrozem naszej zimy ;)

Nie ustając w walce znów znaleźliśmy się na Kanarach...
...a tu otrzymaliśmy od naszych znajomych (którzy zresztą wybierając się swoim jachtem na rok na Kanary, nie wierzyli nam, że problem karaluchów jest taki dotkilwy) idelany sposób na zgładzenie robactwa. Przepis jest lokalny, kanaryjski... nazwaliśmy go "brzuszki bambam"-od sposobu w jaki zostało nam przedstawione działanie specyfiku.

Oto recepta: zmieszać należy mleko skondensowane słodkie (Leche condensada) z kwasem bornym dostępnym w aptece (acido borico). Do mieszania trzeba włożyć rękawiczki (ja robiłam bez i mnie lekko uczuliło). Fromujemy kuleczki i rozkładamy w miejscach gdzie karaluchy najczęściej się pojawiają. Kulki najlepiej położyć na kawałku folii lub worka - są tłuste i zostawiają plamy. Rozkładamy i czekamy... Efekt widać już po 7 dniach (też nie wierzyłam)... Karaluchy zjadają ten przysmak ze smakiem,a on powoduje, że "brzuszki im od tego pękają (bam bam)".

Sposób może drastyczny, ale na prawdę karaluchy na jachcie to nic przyjemnego.

Na szczęście ten problem mamy już "z głowy".uff.

P.S. Kuleczki twardnieją i tak, raz na miesiąc trzeba je wymieniać.
_________________
Ania z Berga

www.syberg.pl
 
 
~Pietrek 
Kapitan



Pomogła: 9 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 28 Lut 2009
Posty: 479
Wysłany: 2010-02-09, 07:30   

Witaj Aniu, a znasz jakis przepis na mrowki? :)

Moj kapitan odmowil walki z nimi bo stwierdzil ze to "zyjace istoty, i tak naprawde wcale mu nie przeszkadzaja..." ( kiedys w lazience zyl u nas pajak, zabronil mi go zabic... :unsure: )
No wiec co jakis czas znajduje sciezki, cale brygady malenkich mrowek ida sobie.... np. do psiej miski...
Lapalam za jakis srodek, spryskiwalam je i po wszystkim.
Ale od kiedy pare z nich zamieszkalo w laptopie mojego meza ( widze co jakis czas jak wychodza spod klawiatury na spacer ;) ) postanowilam ze musze wypowiedziec mrowkom wojne ;)
_________________

Beata

s/v Luka
Nie jestem leniwa, mam po prostu wadliwy system dystrybucji energii...
 
 
 
*Jurmak 



Pomógł: 48 razy
Wiek: 55
Dołączył: 04 Mar 2006
Posty: 2635
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2010-02-09, 10:00   

Ania z Berga napisał/a:
powoduje, że "brzuszki im od tego pękają (bam bam)".


No to u zielonych masz przechlapane... :] :] :] :]
_________________
Jerzy "Jurmak" Makieła
 
 
Ania z Berga 
Wioślarz



Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 13 Sty 2010
Posty: 27
Wysłany: 2010-02-09, 11:43   

Pietrek napisał/a:
Witaj Aniu, a znasz jakis przepis na mrowki? :)

Z mrówkami nie walczyłam, ale zacytuję osobę z innego forum:

"To ja tylko dodam, że kwas borny działa także na inne paskudztwa z większą niż u ludzi ilością nóżek (np. mrówki, takie cholery z wielkimi ślepiami, pluskwiaki, świerszcze i pewnie z milion innych diabłów)."

A co do "zielonych"... przecież ja nie namawiam karalucha do zjedzenia trucizny, sam się decyduje nie mogąc odmówić sobie pyszności :) Może się jakoś "wybronię" :D
_________________
Ania z Berga

www.syberg.pl
 
 
~mariaciuncia 
Wilk morski



Pomógł: 26 razy
Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 571
Wysłany: 2010-02-09, 12:26   Re: Karaluchy na jachcie.

Ania z Berga napisał/a:
Karaluchy na jachcie

Moi znajomi zameldowali w domu jaszczurkę bodajże Gekona, bo w budynku było mnóstwo podobnych stworzeń i skutek był bardzo dobry. Robactwo podobno wyczuwa zapachy jaszczurki i się wyprowadza, lub zostaje zjedzone. Może tylko wynająć na postój w Szczecinie aby nie stresować przyszłych załogantek.
_________________
Pozdrowienia Marian Jasiński - mariaciuncia
 
 
Ania z Berga 
Wioślarz



Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 13 Sty 2010
Posty: 27
Wysłany: 2010-02-09, 12:29   

Gekon już nam potrzebny nie będzie. Kwas borny rozwiązuje problem karaluchów. Po tygodniu stosowania "kuleczek" wyraźne zmniejszenie populacji, po 2-3 tygodniach całkowita "destrukcja"... i wcale się za nimi nie tęskni :)
_________________
Ania z Berga

www.syberg.pl
 
 
+Hun 



Pomógł: 84 razy
Dołączył: 30 Sty 2008
Posty: 1909
Wysłany: 2010-02-09, 12:33   

Kwas borowy (chyba wolę tę nazwę) jest także dobrą zasypką do obuwia jak ktos ma kłopoty z zapachem skarpet i/lub grzybicą. Dla mrówek mieszało się kiedyś z cukrem - podobno kwas borowy jest słodki (wolałem nie sprawdzać).
_________________
Wiedza nie jest wypadkową ale sumą doświadczeń.
 
 
~bartnik 
Kapitan



Pomógł: 4 razy
Wiek: 37
Dołączył: 28 Mar 2007
Posty: 317
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2010-02-11, 09:36   

Pietrek napisał/a:
Witaj Aniu, a znasz jakis przepis na mrowki?

U mnie w domu w czsie budowy mrówki polne założyły mrowisko w drewnianym stropie :P
W castoramie sa dwa rodzaje środków
1. na bazie cukru - kochane mrówki zabierają sobie to do mrowiska i dzielą się z rodziną. Ale chyba niektóre były spoza rodzny bo przeżyły (jakieś 1% ?).
2. trucizna w postaci proszku (a właściwie pylistością barziej przypomina talk lub wręcz puder) - to rozsypuje się też na ścieżkach mrówek. Jeżeli tylko mrówka przez to przejdzie - to ją oblepia i ma leżąc (do góry łapkami) . Ten środek okazał się 100%-owo skuteczny
_________________
Wojtek Bartnicki
________________________________________
Nie wiem co łatwiej zbudować - drewniany dom czy drewnianą łódkę...ale na pewno wiem, co jest przyjemniejsze...hmmmm...
 
 
~Tomek J 
Admirał


Pomógł: 36 razy
Wiek: 47
Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 1501
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-11, 12:47   

Jurmak napisał/a:
No to u zielonych masz przechlapane... :] :] :] :]

A niby dlaczego? wszak to baaardzo ekologiczna trutka. Śmiercionośny dla prusaków kwas borowy okazuje się dla roślin niezbędnym do życia mikronawozem :)

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

** Dodano: 2010-02-11, 12:49 **
Pietrek napisał/a:
Witaj Aniu, a znasz jakis przepis na mrowki? :)

Kwas borowy (lub boraks) w oryginale służył właśnie do zwalczania mrówek faraona.
Cytat:
( kiedys w lazience zyl u nas pajak, zabronil mi go zabic... :unsure: )

I miał rację, pająk jest po to aby pętać i zjadać wszystko co łazi i fruwa tam gdzie nie trzeba.
 
 
~grzesiek 
Kapitan


Pomógł: 17 razy
Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 299
Wysłany: 2010-02-14, 16:40   

Tomek J napisał/a:
Kwas borowy (lub boraks) w oryginale służył właśnie do zwalczania mrówek faraona.

I okazał się w moim przypadku bardzo skuteczny. Boraks trzeba wymieszać z ugotowanym żółtkiem. Potem w małych ilościach wyłożyć na trasach po których mrówki chodzą (nie wiem jak to na jachcie jest, ja w bloku stosowałem ;) ). Same go znajdują i pracowicie niosą do gniazd, gdzie wytruwają królowe i całą resztę. Po kilku dniach od zastosowania nie było ani jednej mrówki :)
_________________
www.samoster.org.pl
 
 
+Hun 



Pomógł: 84 razy
Dołączył: 30 Sty 2008
Posty: 1909
Wysłany: 2010-02-14, 18:41   

Kwas borowy i boraks to różne substancje.
_________________
Wiedza nie jest wypadkową ale sumą doświadczeń.
 
 
~cape 
Admirał



Pomógł: 30 razy
Wiek: 56
Dołączył: 30 Cze 2009
Posty: 1760
Skąd: Poznań
Wysłany: 2010-02-14, 20:36   

Ania z Berga napisał/a:
Jak już są na jachcie, to początkowo pojawiają się sporadycznie w kambuzie, bakistach z jedzeniem, a na koniec mnożą się na potęgę

Paczpan, to ja z karaluchami na Bergu do Brazylii płynąłem ? Żadnego nie widziałem, a było to w listopadzie 2007.
_________________
Żeglarstwo polega na tym, że pływając całe życie i będąc starym i schorowanym człowiekiem, nigdzie nie dopłynąć
Krzysztof Chałupczak
 
 
+boSmann 



Pomógł: 171 razy
Wiek: 55
Dołączył: 10 Sty 2006
Posty: 4767
Skąd: Zielone Wzgórza
Wysłany: 2010-02-14, 22:36   

Jurmak napisał/a:
No to u zielonych masz przechlapane...

No to może po żeglarsku je załatwić :)
W przedwojennym poradniku proponują miseczkę o stromych ściankach napełnić do połowy piwem.
Aby karaluszkom wygodniej było dotrzeć to należy z zewnątrz miseczkę obsypać piaskiem lub trocinami.
Gatunku piwa nie podają.
_________________
Zbyszek
 
 
~nok 
Admirał



Pomógł: 37 razy
Wiek: 50
Dołączył: 26 Mar 2007
Posty: 1051
Wysłany: 2010-02-15, 08:01   

Z całym szacunkiem dla przedwojennych sposobów zwalczania robactwa. Piwo owszem przyciąga je ale nie chodzi o to w walce z karaluchami by utopiły się tylko niektóre osobniki populacji. Musi zginąć cała populacja karaluchów na danym obszarze. Do tego celu stosowane są przeróżne środki chemiczne. Jednym z nich jest żel o nazwie MAXFORCE. Karaluchy nie mogą mu się oprzeć i zajadają go łapczywie. Oczywiście nie wszystkie, ale...
Osobniki, które zakosztowały tego specyfiku wracają do swoich gniazd. Tam zdychają. Karaluchy mają to do siebie, że zjadają wszystko co organiczne. Również własnych, martwych współbratymców. Tym sposobem zatruwają się kolejne i ginie cała populacja tego robactwa. Wypróbowane, sprawdzone.Żadne spryskiwanie czy picie piwka :) tu nie pomoże. Specyfiku szukać w dobrych zakładach deratyzacji i dezynsekcji lub na rynku amerykańskim.
_________________
Pozdrawiam.
Wojtek

"Taki był od wiatrów stu ogorzały..."

http://koffie.wrzuta.pl/a...imson_-_epitaph
 
 
 
~Tomecki 
Admirał


Pomógł: 50 razy
Wiek: 45
Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 1011
Skąd: N53 20, E15 01

Wysłany: 2010-02-15, 08:49   

boSmann napisał/a:
W przedwojennym poradniku proponują miseczkę o stromych ściankach napełnić do połowy piwem.
Z rosołem efekt podobny, jak się po czasie zepsuje też im smakuje :) .
_________________
Więc żygluj, żygluj, żygluj, żygluj jak cholera, pamiętaj tylko gdzie jacht ma dziób;)
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Theme xandblue created by spleen modified v0.2 by warna
SailForum.pl by arcy ||

arcy | Blachownia | stopery szotów | forum żeglarskie | Serwis turystyczny FabrykaWakacji.pl


SAJ | SAMOSTER | Biały Wieloryb | Pod żaglami po Mazurach | PZŻ | SSI - Jerzy Kuliński | Szkutnik Amator


sailforum.pl

sailforum.pl

sailforum.pl